3/04/2013

Poniedziałek, 4.03.2013 + piosenka

Chyba prowadzenie bloga nie jest dla mnie, Strasznie go zaniedbuje. Jak widać od jakiś dwóch postów wstecz, mam mowy layout - cwaniara. A co! Człowiek się uczy html to czemu nie kombinować.
Okej w dzisiejszym poście chciałabym się z Wami podzielić swoimi obawami względem: otaczających mnie i pewnie Was również typów ludzi oraz nadchodzącej matury ;(.

Więc na początek tradycjonalne już narzekanie na innych. Nie wiem. Ostatnio moje nerwy są nadszarpnięte i wszystko, dosłownie wszystko mnie irytuje. Ale cóż poradzisz. Jedną z wielu, bardzo wielu wad wśród ludzi, która niezmiernie mnie irytuje jest marudzenie na brak pieniędzy. Okej, wiadomo, że kryzys i te sprawy. Wiadomo, że trzeba zacisnąć pasa. Tylko po co chodzić i mówić, że nie ma się pieniędzy, że rodzice nie dadzą na nic itp., a potem kupować sobie rzeczy za 200-300 zł? Rozumiem, że rzeczy ze sklepu są lepszej jakości, mają gwarancję i tak bez końca z tymi "zaletami". Ale jak się nie ma kasy to po co teraz żyć o chlebie i wodzie, tylko po to, żeby kupić sobie Vansy czy Etniesy? Dla marki? Dla czucia się szanowanym? Według mnie dla "lansu". Bo tak to wygląda. Tak samo jak to mówię "pozerskie" jest zmienianie stylu, bo coś się widziało w Internecie i trzeba lecieć do sklepu, albo zaczęło się słuchać jakiegoś zespołu i od razu się zamawia gadżety. Wybaczcie, jak którąś/któregoś uraziłam, chciałam tylko dać Wam do myślenia, a nie szykanować.

Drugą dość męczącą moją psychikę sprawą jest matura, a może bardziej to co czeka mnie po niej. Strasznie chciałabym zacząć od października studia w większym mieście, dającym pole do popisu. Ale no cóż. Nie każdy jest bogaty, nie każdemu rodzice dadzą na życie. A dłużej tutaj nie wytrzymam. Iście kajdanki na rękach i nogach. Za każdym razem się zastanawiam, kim musiałam być we wcześniejszym wcieleniu, że teraz takie mam życie. No cóż. Trzeba się wziąć w garść, znaleźć pracę - tu gdzie jej nie ma w ogóle -.-, odłożyć pieniążki, znaleźć inną pracę w wymarzonym mieście i najprościej w świecie się tam przenieść. Pewnie część osób, którym ten plan już przedstawiłam, się zastanawia "czemu nie zamieszkasz w domu studenckim albo nie wynajmiesz z kilkoma osobami mieszkania, tylko upierasz się na swoim?". Otóż dlatego, że nie chce się martwić o to czy będę miała dach nad głową, o moje rzeczy i o to, jak będą się zachowywać współlokatorzy. Zamieszkałabym z góra jedną osobą, w miarę ogarniętą, pozytywną osobą, ale nie z darmozjadem, totalnym fleją, któremu tylko imprezy i posiadówy w głowie.
Niektórzy nie zrozumieją indywidualistów.


Na koniec piosenka, którą ostatnio uwielbiam, a zapomniałam tytułu -.-


Pozdrawiam.

0 komentarze:

Prześlij komentarz