Strasznie dawno tutaj nie pisałam. W gruncie rzeczy to w ogóle dawno gdziekolwiek nie pisałam. W moim nudnym życiu jak zwykle niewiele się zmieniło: szkoła - dom i tak przez 7 dni. Jestem już tym wszystkim wykończona, ale i tak inni mają "gorzej".
To swoje "gorzej" różnie tłumaczą: a to jakąś "chorobą", totalnie banalną - no może nie banalną, ale błahą, z która można bez problemu walczyć; albo nieudanym związkiem, a raczej wygórowanymi oczekiwaniami od swojego partnera. Ale cóż poradzisz - ludzie są dziwni. Albo to ja jestem dziwna. Nie wiem. Mam inne spostrzeżenie świata. Ludzie tego nie rozumieją, a co za tym idzie, nie akceptują. Bo to oni mają źle, a inni nie.
A propos tych "chorób", albo raczej schorzeń. Nie rozumiem osób, ukrywających się za zaświadczeniem z poradni psychologicznej, gdzie dostają durny papierek, że nie umieją pisać, albo nie pojmują ortografii. Nagle po 20 latach - brawo za spostrzegawczość. To, że posiada się zaświadczenie o jakiejś niedyspozycji, nie zwalnia z pracowania nad nią. Oczywiście efektów nie widać od razu, ale nic nie dzieje się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Trzeba włożyć wiele trudu i ciężko pracować. A, ze ma się z czymś problem, nie zwalnia wcale z pracy nad sobą! Czasem potrzeba wiele żmudnych lat pracy, a że nie umiecie świadczy, że Wam się nie chce najprościej w świecie.
Koniec o tej, że tak to nazwę "ułomności". Następną jest tzw. punkt widzenia na idealny związek. Jak już w kilkunastu wcześniejszych postach wspomniałam jestem sama - nie samotna, sama (to zupełnie dwa różne aspekty), więc mam nieco oschły stosunek do problemów sercowych, zwłaszcza cyklicznych. Wiem, że super fajnie, kolorowo jest jak tej wybrany śród tłumu mężczyzna, wysyła esemeski, dzwoni, pierwszy się odzywa, inicjuje wyjazdy, spotkania, a przede wszystkim za wszystko płaci. I teraz moje pytanie brzmi: Czy do jasnej cholery szukacie mężczyzny swojego życia czy sponsora? Bo wygląda na to drugie. Jeśli na prawdę tak jest to sporo ofert pracy jest dla pań dla towarzystwa. - droga wolna. Ale jeśli szukacie tego jedynego to musicie być dla niego przyjaciółka, dziewczyną, z którą będzie chciał spędzać czas, rozmawiać, dzwonić zaraz w drodze do domu z Waszego spotkania, a nie pijawką na portfelu. A jeśli nie potraficie tak postępować, albo chociaż uważać, ze tak powinno być to znaczy, że nie jesteście gotowa na związek.
To byłoby tyle na dziś. Pozdrawiam serdecznie.
PS: Ostatnio sobie pomyślałam o modowym poście. Oczywiście nie bezsensownym typu "pójdę se do house, croppa, zary czy h&m" tylko sama to stworze. Ale jak na razie to tylko plany :)




oj ! uwielbiam to jak piszesz ! <3 te choróbska mnie też wkurzają ale Ty o tym wiesz
OdpowiedzUsuń<3